czwartek, 23 lutego 2012

♥ 1 ♥












Zadzwonił ostatni dzwonek w drugiej klasie liceum. Wszyscy radośnie wybiegli na korytarze i udali się w kierunku szatni oraz wyjścia, oczywiście szłam pomiędzy nimi. Weszłam do nie wielkiego pomieszczenia wzięłam swój worek z butami i wyszłam przed szkołę.
-Julka! Julka! - Usłyszałam wołania za sobą.
- O ! Monia.- Powiedziałam i się zatrzymałam.
- Miłych wakacji kochanie.
- Nawzajem. Jedziesz jutro do babci ?
- No jasne. Mam nadzieje że będzie tak fajnie jak rok temu, tylko szkoda że ty ze mną nie pojedziesz. - Wyraźnie posmutniała.
- Gdyby nie to że ojciec wyskoczył mi z tym zaproszeniem nad morze, pewnie pojechałabym z tobą. Ale wiesz jak jest, wogóle go nie widuje. Ale został nam jeszcze sierpień.
- To nie twój tata?- zapytała a ja się odwróciłam.
- Hej tato. - Powiedziałam gdy podeszłam do dużego czarnego mercedesa.
- Tato poznaj to moja przyjaciółka, Monika.
- Dzień dobry.
-Dzień dobry miło mi cię poznać. - Moniczka w odpowiedzi się uśmiechnęła.
- Julia pożegnaj się bo jedziemy do ciebie po bagaże.- Powiedział ojciec i wsiadł do auta.
- Pa Monia, będę tęsknić. -Powiedziałam i otarłam łzy.
- Pa mała. Pisz jak będzie się coś działo. I nie płacz. Napisz jak dojedziesz.
- Obiecuje. - Wsiadłam do auta i odjechaliśmy.
[ ... ]
Zajechaliśmy pod starą kamienice, którą do niedawna zamieszkiwałam z mamą.Weszliśmy do mieszkania, kierowca wziął moje walizki i wyszedł. Podeszłam do mamy i mocno ją przytuliłam.

-Kocham cię.
- Ja ciebie też.- Odpowiedziała mama, i poprawiła mi włosy. Weszłam do mojego pokoju i zabrałam wszystkie zdjęcia stojące na półce, schowałam je do torebki i wyszłam na mały balkonik. Popatrzyłam na panoramę miasta. "Żegnaj Warszawo" pomyślałam i wróciłam do pokoju. Otworzyłam szafę i zobaczyłam pustkę, dokładnie taką samą, którą miałam w sercu.
- Marek masz jej pilnować, jeśli zacznie się dziać coś złego wiedz że odrazu zabieram ją do siebie. Więc lepiej uważaj. - Mówiła mama podniesionym tonem.
-Nic się nie martw Basiu. U mnie będzie jej dobrze. - Wyszłam z pokoju .
- Tato jedziemy ?
- Tak, tak choć.
Zdążyłam jeszcze chwycić torebkę z kosmetyczką i wyszłam za tatą.
-Będę tęsknić.- Powiedziałam do mamy a ta się do mnie uśmiechnęła.
- Pamiętaj zawsze możesz do mnie wrócić.- Zeszliśmy schodami na dół i wsiedliśmy do auta.
- Julia nie będziesz zła jeśli pojedziemy jeszcze na konferencje ?
- Jasne że nie. Ile to potrwa?
-Z godzinę. Masz tu moją kartę i hasło do niej i możesz iść na zakupy.
-Dzięki ale wole gdzieś po spacerować.
Zatrzymaliśmy się przed wielkim hotelem " Grand Palladium Palace", weszłam za ojcem do środka, on odrazu poszedł do grupy ludzi a mnie zostawił na środku holu. Wsiadłam do windy i wyjechałam na samą górę. Usiadłam metr od krawędzi dachu i puściłam głośno muzykę. Po pół godziny zjechałam na parter i usiadłam na schodach przed budynkiem. Po piętnastu minutach wyszedł ojciec w towarzystwie mężczyzny i chłopaka mniej więcej w moim wieku. Wstałam i podeszłam do nich.
- Dzień dobry.- Powiedziałam.
- Dzień dobry. - Mężczyzna popatrzył wyczekująco na syna.
- Julia poznaj, to jest Miłosz. Syn pana Łukasza.
- Hej.- powiedział.
- Cześć.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę.
-A więc to twoje są te walizki w bagażniku ? - zapytał.
-Tak. Jedziesz z ojcem na wakacje ?
- No, będziemy w sumie razem mieszkać. Chyba o tym nie wiedziałaś.
- No nikt mnie nie poinformował.Ale nie będzie mi to przeszkadzało.- Zaśmiałam się. Miłosz popatrzył na mnie badawczo a mnie oblała fala gorąca.
[ ... ]



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz